Komunikaty

  Godziny pracy

Od poniedziałku do piątku w godz. 7.00 - 15.00

2017-01-26 07:30:58 Czy tylko mieszkańcy? 

Dominuje pogląd, że koszty tzw. rewolucji śmieciowej ponoszą mieszkańcy. Wprowadzono nową daninę publiczną, w powszechnej opinii wygórowaną, która ma być źródłem finansowania systemu. I wmawia się społeczeństwu, niestety skutecznie, że to wina przedsiębiorców, którzy oferują wysokie ceny w przetargach, co przekłada się na wysokość stawki dla mieszkańca. Znów zatem winni pazerni „śmieciarze”! Tymczasem nasza sytuacja staje się nie do pozazdroszczenia. Wymagania ustawodawcy co do standardów gospodarki odpadami rosną. Chcąc przetrwać w jakikolwiek sposób, musimy im sprostać. Już choćby wchodząca w życie standaryzacja selektywnej zbiórki implikuje konieczność inwestycji w dodatkowe pojemniki i tabor. A to tylko jedna ze zmian. I oczywiście podnoszenie jakości to działanie ze wszech miar pożądane. My także uważamy, że miejsce na rynku winno być dla tych, którzy nie boją się nieustannego podwyższania standardów, dalszej profesjonalizacji, a dla nielegalnie działających cwaniaków miejsce powinno być - nomen omen - na śmietniku. Tylko jeżeli nie zmieni się podejście rządzących (nie tylko obecnie) do sposobu finansowania systemu, dojdziemy do ściany, za którą nie ma już nic. Wiadomo przecież, że zwiększenie wymagań to też wzrost kosztów działania. Gdzie zatem szukać pieniędzy? Zwiększać opłaty mieszkańcom, czy może dociskać przedsiębiorców z branży gospodarki odpadami, którzy na skutek rewolucji śmieciowej, już teraz balansują na granicy rentowności? Otóż warto poszukać pieniędzy gdzie indziej. Ustawa o odpadach, w art. 22 podpowiada, kto winien finansować system. Oprócz pierwotnego wytwórcy odpadów lub ich posiadacza, na podstawie odrębnych przepisów, koszty gospodarowania odpadami ponosi producent produktu lub podmiot wprowadzający produkt na terytorium kraju. Ten piękny zapis jest niestety martwy w praktyce. Przykład? W roku 2017 producenci (artykułów spożywczych, chemii gospodarczej etc.) zapłacą w Polsce zaledwie 7 zł za zebranie i przetworzenie tony odpadów z tworzyw sztucznych. Dodajmy, że na tonę takich odpadów składa się np. 30 tysięcy butelek PET! Kto zatem za 7 zł jest w stanie odebrać i przetworzyć taką ilość? Przypominamy, że np. w 2002 roku dopłata ta wynosiła 1200 zł za tonę odpadów z tworzyw sztucznych. Dzisiaj, tak, tak, to nie błąd w druku - 7 złotych polskich! Jednocześnie opłata produktowa naliczana w 2017 za brak wywiązania się z poziomów odzysku i recyklingu (narzuconych dyrektywami UE) przez producentów w przypadku tworzyw sztucznych wynosi 2700 zł za tonę! Drakońska kara czy rzetelnie policzony koszt? Dodatkowym instrumentem, obok realnie skalkulowanej i egzekwowanej opłaty produktowej wydaje się być wprowadzenie systemu kaucyjnego. W krajach wysoko rozwiniętych, a przecież do takiego statusu aspirujemy, za posegregowane odpady odbierane z gospodarstw domowych nie ponosi się opłat, a w odpowiednich automatach można jeszcze otrzymać zwrot kaucji. Dzieje się tak dlatego, że płaci się np. kaucję za torby foliowe (to akurat również u nas) i inne opakowania w sklepach, a także opłatę recyklingową przy zakupie artykułów elektrycznych i elektronicznych. Jest to koszt gospodarowania odpadami, który producenci wliczają w cenę produktu, a następnie przekazują ją przedsiębiorcom za zbieranie i przetwarzanie. Dopłata w tym zakresie dotycząca zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego w Europie wynosi 300-400 euro za tonę, w Polsce 5-6 euro za tonę! Pytam zatem retorycznie: gdzie jest udział producentów, którzy wprowadzają na rynek te ogromne ilości odpadów?! To oni agresywnie lobbują na rzecz pomniejszenia własnych obciążeń! Przy tym robią to sprytnie, w ogniu krytyki jest nasza branża, o producentach cicho. Tymczasem pozyskiwanie surowców wtórnych z odpadów jest coraz mniej rentowne, bo ich ceny na rynku spadają. Na paliwo alternatywne też mamy bardzo ograniczony zbyt - występuje jego nadpodaż w stosunku do potrzeb i możliwości przerobowych cementowni. To tylko niektóre sprawy warte zasygnalizowania. Bez uregulowania tych, jakże istotnych kwestii, po prostu nie da się iść w kierunku rozwoju uczciwego i poprawnie działającego systemu gospodarki odpadami, nie mówiąc już o ekologii, likwidacji "szarej strefy" czy nowych innowacyjnych technologiach, energetyce czy kogeneracji w odpadach- technologii związanej z wytwarzaniem energii z odpadów, o czym tak szeroko ostatnio się peroruje.

Sąd Rejonowy w Szczecinie, XVII Wydział Gospodarczy KRS Nr 0000037297, Kapitał Zakładowy 50.000zł